Dorota tkwi w szczegółach: Pukać czy nie pukać – oto jest pytanie!

Wiele osób wchodząc do biura, gabinetu, urzędu ma dylemat – pukać czy nie pukać. Kiedy na szkoleniach zadaję to pytanie uczestnikom, zawsze wywiązuje się gorąca dyskusja. Zwolennicy pukania nie wyobrażają sobie wejścia do gabinetu bez zasygnalizowania tej czynności. Oponenci uważają, że w pracy się pracuje, więc po co pukać. Wśród uczestników są też tacy, którzy wymagają pukania do swojego pokoju,  jak również ci, którzy nie znoszą, gdy ktoś wchodząc do nich puka. I jak tu się zachować, gdy opinie i oczekiwania są tak skrajnie różne, a my chcemy budować dobry wizerunek własnej osoby?

Z pomocą w odpowiedzi na to pytanie mogą przyjść reguły savoir-vivre w biznesie. Zasada brzmi: jeśli drzwi do pokoju są zamknięte, to należy zapukać. Jest ona prosta i logiczna. Nie wiemy co się dzieje za zamkniętymi drzwiami – może tam być gość lub interesant, może trwać spotkanie,  konwersacja dotycząca jakiejś trudnej sytuacji, ocena pracownika, poufna rozmowa telefoniczna itd. – więc gestem pukania pytamy, czy możemy wejść.

Tu często pojawia się pytanie „A co zrobić, gdy drzwi są wyciszone?” W takiej sytuacji możemy jedynie zapukać w futrynę.

Kolejna wątpliwość, którą mają uczestnicy szkoleń brzmi: „Co powinniśmy zrobić, gdy drzwi są uchylone lub szklane?”. W takich przypadkach proponuję odwołać się do innej zasady dobrych manier, którą jest takt. I w myśl tej zasady, nawet gdy widzimy osobę pracującą przy biurku, to lekko stukając w otwarte lub szklane drzwi dajemy sygnał, że nadchodzimy. Tym samym dajemy jej szansę na dokończenie zdania, które pisze, na wyrwanie się ze skupienia czy na przerwanie rozmowy, którą prowadzi. Czy zdarzyło się Wam nie usłyszeć, nie zauważyć nadchodzącej osoby i zdrętwieć na własnym krześle, gdy nagle ktoś pojawił się Wam nad głową? Dlatego kierując się maksymą „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, zachowuj się empatycznie. Pamiętaj, takt jest jednym z niedocenianych narzędzi budowania marki osobistej. A szkoda, gdyż większość z nas lubi osoby taktowne i dobrze czujemy się w ich towarzystwie, ponieważ  mają one na uwadze dobro drugiego człowieka.

Ponadto w kwestii pukania, warto wziąć pod uwagę kulturę organizacyjną firmy, w której pracujemy oraz indywidualne preferencja naszych szefów i współpracowników. Asystentki często mają wypracowany system komunikacji ze swoimi przełożonymi i doskonale wiedzą kiedy i jak wchodzić do ich gabinetów. Podobnie, gdy wiemy, że dany współpracownik nie życzy sobie pukania, bo to mu przeszkadza w pracy, to nie powinniśmy pukać. Dostosujmy nasze zachowanie do jego preferencji. Będzie nam za to wdzięczny i zaowocuje to lepszym postrzeganiem naszej osoby.

I jeszcze jedna, ostatnia już kwestia. Pukamy i co dalej? Czekamy na zaproszenie czy wchodzimy od razu? Odpowiem tak: to zależy. Jeśli jesteśmy w nowym dla nas miejscu, to zawsze czekamy. Jeśli u siebie w pracy, to w zależności od drzwi i osoby za nimi siedzącej. Kierujmy się taktem i wyczuciem sytuacji.

Masz pytania do autorki lub propozycje tematów do poruszenia w kolumnie Marka osobista w praktyce? Napisz do redakcji: hrfirst@futurecentre.eu

Dorota Szcześniak-Kosiorek

Trener i konsultant z zakresu budowania marki osobistej z wieloletnim doświadczeniem. Na co dzień pomaga uczestnikom szkoleń zwiększać zawodową skuteczność i budować wiarygodność w oczach klientów. Uczy etykiety biznesu, profesjonalnego wizerunku, autoprezentacji, budowania relacji, asertywności i komunikacji.

Przez |2018-07-25T10:03:29+00:00Lipiec 24th, 2018|Marka osobista w praktyce|Możliwość komentowania Dorota tkwi w szczegółach: Pukać czy nie pukać – oto jest pytanie! została wyłączona