Pusty miotacz, czyli o amerykańskim i brytyjskim angielskim słów kilka

– I feel like an empty pitcher.

– Like a baseball pitcher?

– Like a water pitcher.

The Exorcist (TV) 2018

Powyższy dialog (podobnych do niego w mediach jest mnóstwo) mógł zaistnieć, ponieważ różnica między brytyjskim a amerykańskim angielskim polega na czymś więcej niż na prostej zmianie ortografii typu „colour” (BrE) i „color” (AmE).

W praktyce nauczania rozróżniamy dwie grupy różnic: dotyczącą słownictwa i gramatyki. Jednakże, już na początku, należy podkreślić jedno: na ten temat napisano tomy, tutaj jedynie zaznaczymy kilka.

Zacznijmy zatem od leksyki. Teorii, skąd się wzięły różnice, jest kilka, skupimy się jednak na jednej, mocno związanej z historią. Otóż w języku angielskim znajdziemy wiele pozostałości wynikających z najazdów Rzymian, Normanów czy Duńczyków na tereny obecnej Wielkiej Brytanii, jak również znacznie późniejsze mocne wpływy francuskie, by zaznaczyć te najważniejsze. Dla przykładu wszystkie wyrazy zaczynające się od zbitki spółgłoskowej „sk-” są pochodzenia skandynawskiego: sky, skill, skirt, skin, skull etc.

Ameryka Północna za to jest krajem odległym od europejskich niesnasek. Pionierzy, którzy przypłynęli z Wysp na początku XVII wieku (pierwsze miasto, Jamestown, zostało założone w 1607 roku), przywieźli ze sobą język, którym trudno było nazwać rzeczy, których nigdy nie widzieli, jak np. świstaki („groundhog”) czy wciąż istniejące „s’mores”, które do dzisiaj nie kojarzą się niektórym Brytyjczykom w ogóle. Stąd również często pojawiające się zupełnie rożne wyrazy na określanie tych samych rzeczy czy zjawisk – dla większości Brytyjczyków jesień to „autumn”, dla Amerykanów – „fall”. Gołym okiem widać francuskie pochodzenie pierwszego słowa.

Jeśli chodzi o gramatykę czy pisownię, również występują różnice. Amerykanie częściej użyją końcówki „-ize” niż „-ise” w słowach typu „realize”/„realise” oraz na pewno słowa typu „color” i „honor” napiszą bez brytyjskiego „-ou-„ („colour”, „honour”). Częściej też użyją czasu przeszłego prostego niż Present Perfect. Dlaczego? Noah Webster, autor znanego Webster Dictionary, zdecydował, że Amerykanie powinni podkreślić swoją niepodległość i niezależność od innych krajów, włączając Zjednoczone Królestwo, także w języku. To on skasował niepotrzebne „u” i dał wibrujące „z” w końcówkach.

Zagadnienia gramatyczne to najbardziej skomplikowana sprawa, ale i tu można pokusić się o proste wytłumaczenie. Otóż jedną z zasad filologii jest to, że każdy język dąży do prostoty. Formy dokonane („perfect”) w amerykańskim angielskim są rzadziej używane, a miejsce skomplikowanych, długich czasowników zajęły proste formy phrasal verbs. Nic dziwnego, że ta odmiana stała się naszą „nową łaciną”.

Na zakończenie warto dodać jeszcze jedną uwagę. Nie jest tak, że amerykański angielski jest brzydszy czy mniej rozwinięty od brytyjskiej odmiany. Obydwie mają swoje miejsce w świecie i swoje piękno, które warto odkrywać pospołu. Język angielski jest arcyciekawą mieszanką wielu wpływów, a opisane w tym krótkim artykule różnice to jedynie czubek góry lodowej.

Przez |2018-08-23T09:42:27+00:00Sierpień 22nd, 2018|Inspiracje językowe|Możliwość komentowania Pusty miotacz, czyli o amerykańskim i brytyjskim angielskim słów kilka została wyłączona